Przez internet przeszło ogromne „tsunami zdjęć” z zorzą. Sam też chciałem dołączyć do tej grupy ale jak sprawdziłem moje zdjęcia to doszedłem do wniosku, że najlepiej je oglądać na jakimś małym ekranie żeby nie oglądać szczegółów 🙂 Zorza na fotografii po prostu wyszła słabo na żywo robiła ogromne WOW. Ale po kolei jak do tego doszło?? Wiem 🙂
Siedziałem sobie spokojnie w pamiętny poniedziałek 19 stycznia w domu. Przeglądam internet i facebooka. Wyskoczył mi profil Nocne niebo z informacją, że są dobre warunki na wystąpienie zorzy. Według wyliczeń może być koło 4 rano. Myślę a i tak wstaję rano do pracy to może zobaczę. I dalej skupiłem się na przeglądaniu internetu. Po chwili wróciłem na fb, odświeżyłem, patrzę zdjęcie zorzy z podpisem, że zrobione przed chwilą. Myślę, zbieram się i tak muszę iść z psem na spacer. Biorę psa, smycz i telefon.
Zorza pierwsze podejście
Wyruszam z domu. Patrzę na północne niebo – lekko się czerwieni.

Przyśpieszyliśmy kroku aby dotrzeć na łąki kawałek za domem. Zastaliśmy taki widok.


Popatrzyliśmy. Kolory zrobiły się słabo dostrzegalne. Wróciliśmy do domu. Odpaliłem youtuba – „Nocne niebo” gdzie prowadzona była transmisja z widoków na zorze z Poznania. Padła informacje, że pojawiają się ponownie kolory. Więc kolejne szybkie ogarnięcie się i wyjście teraz w większym gronie. Szybka podróż na łąki i to było to. (Zdjęcia kompletnie nie oddają. Robione telefonem więc jakość mega słaba).
Zorza drugie podejście
Za drugi razem niebo było „pokolorowane” o wiele mocniej niż za pierwszym i na większej powierzchni. Nie potrzebny były żadne sprzęty do oglądania wystarczyło patrzeć przed siebie i do góry. Parę razy mówiliśmy idziemy już a tu kolejny, jeszcze lepszy efekt na niebie, więc zostawaliśmy i podziwialiśmy całe to wydarzenie.
Kiedyś myślałem, że takie widoki to tylko na dalekiej północy. Zorzę z 2025 roku widoczną w Polsce przeoczyłem. Jakieś takie słabsze udało mi się zaobserwować ale ta była chyba najlepiej widoczna a na pewno jedna z najlepszych widzianych z terenu Polski.
Zdjęcia słabe, trudno. Najważniejsze, że na żywo widzieliśmy. 🙂